Szukasz mieszkania na rynku wtórnym, grzebiesz w ogłoszeniach i trafiasz na ofertę mieszkania bez czynszu, bez obowiązku podporządkowania się administracji czy rządom spółdzielni, w dodatku co miesiąc oszczędzasz kilkaset złotych. Brzmi zachęcająco, prawda? Ale nie wszystko złoto co się świeci. Mieszkania bezczynszowe, bo o nich mowa, od lat kuszą takimi warunkami, które na pierwszy rzut oka wydają się być propozycją nie do odrzucenia. My postaramy się odpowiedzieć na pytanie, czy rzeczywiście jest to taki złoty interes.

Czym takie mieszkanie bezczynszowe jest? Najprościej rzecz ujmując: w mieszkaniu na takim osiedlu nie płacisz czynszu. Proste? Proste, w końcu na to wskazuje sama nazwa. Nie masz nad sobą administracji, wszystkim zarządzasz sam, a dokładniej rzecz ujmując: w porozumieniu z pozostałymi członkami wspólnoty. Naprawy, remonty, wywóz śmieci, utrzymanie porządku w tzw. częściach wspólnych – to wszystko należeć będzie do Waszych obowiązków, jeśli zdecydujecie się pozostać bez opieki administracji. W teorii brzmi nieźle. No właśnie – mieszkanie bezczynszowe to hit czy kit?

Znakomita większość takich ofert na rynku wtórnym dotyczy starych kamienic. Jeśli chodzi zaś o rynek pierwotny, to oczywiście takich ofert jest dużo mniej, ale nie są one niespotykane. Najczęściej natrafić możemy na nie przy okazji małych osiedli (nierzadko na obrzeżach miasta), gdzie administrowanie na własną rękę jest o wiele łatwiejsze.

Hit. Jeśli postanawiasz zamieszkać na nowym osiedlu, rzeczywiście perspektywa niepłacenia czynszu wydaje się kusząca. Przynajmniej na początku odpadną koszty remontów czy wszelakich napraw, co pozwoli zaoszczędzić trochę pieniędzy.

Mieszkanie Plus – szukamy odpowiedzi na najważniejsze pytania

Kit. Jeśli zaś wprowadzasz się do mieszkania w starszej kamienicy, szybko może się okazać, że zaoszczędzone na początku środki finansowe trzeba będzie wydać i jeszcze dołożyć do nich z własnej kieszeni, bowiem remontu wymagają schody na klatce, a elewacja jest tak stara i zniszczona, że gorzej być nie może. Nie pozostanie Ci więc nic innego jak tylko płacić i płakać.

Hit. Biorąc administrowanie budynkiem na swoje barki, siłą rzeczy nie możesz robić tego w pojedynkę, bo szybko straciłbyś chęci do życia. Musisz w tym wypadku stworzyć zespół z sąsiadami. Najlepiej, gdyby był to zespół zgrany. Brak czynszu rzeczywiście może okazać się oszczędnością pod warunkiem, że wszystko macie dopięte na ostatni guzik. Przy dzieleniu się obowiązkami nie ma sporów, każdy wie, za co odpowiada, a kwestie finansowe także nie pozostawiają wątpliwości.

Kit. Gorzej jednak, gdy trafi się czarna owca lub – co gorsza – nie będziecie mogli dojść do porozumienia z połową sąsiedztwa. Wtedy brak administratora szybko stanie się odczuwalny, a życie w takiej wspólnocie zamieni się w koszmar. Pojawią się wzajemne oskarżenia, a brak współpracy obniży wartość mieszkania na takim osiedlu do minimum.

Urządzamy nowe mieszkanie – lista potrzebnych rzeczy

Hit. Możecie wynająć do prac wszelakich osoby, które będą za to odpowiedzialne lub firmy, które zajmą się różnymi sprawami dotyczącymi Waszej wspólnoty. Przy odrobinie szczęścia możecie pozbyć się wielu obowiązków, nie tracąc przy tym wielu pieniędzy.

Kit. Ale gdy koszt wynajęcia wszystkich tych usług będzie niewiele niższy lub właściwie porównywalny w skali roku do tego, ile musielibyście zapłacić czynszu, to po co brać na swoje barki dodatkową papierkową robotę z załatwianiem wszystkich formalności i wypłacaniem wynagrodzenia pracownikom?

Nie ma złotego środka. Mieszkanie bezczynszowe nie jest złym rozwiązaniem, jednak przed jego kupnem warto zapoznać się z otoczeniem, w którym przyjdzie nam żyć. Trzeba też rozpatrzeć wszystkie za i przeciw, aby życie było jak najbardziej komfortowe. Bo przecież nie chodzi o nic innego.

Share This