Mieszkańcy największych miast w Polsce mogą w ostatnim czasie zaobserwować powstawanie nowych nieogrodzonych osiedli. Są to jak na razie pojedyncze przypadki, ale warto się zastanowić czy to nowy trend, czy odstępstwo od reguły? Czy klientom znudziły się osiedla oddzielone od sąsiednich wysokim płotem? A może ogrodzenie, ochroniarz i prywatny trawnik przestały być wyznacznikiem luksusu?

Wciąż trudno sobie wyobrazić ofertę sprzedaży mieszkań na osiedlu, które nie ma prywatnych miejsc parkingowych, kamer monitoringu, ochroniarza, bramki na kod i portiera. Przynajmniej część z wymienionych tu propozycji widnieje w ofertach deweloperów jako z jednej strony główny atut, z drugiej zaś – jako coś oczywistego. W ostatnich latach na rynku nieruchomości największą popularnością cieszyły i cieszą się bowiem osiedla zamknięte.

Komfort i bezpieczeństwo

Bezpieczeństwo to jeden z głównych aspektów, jaki pod uwagę biorą przyszli lokatorzy nowo powstających osiedli. Nie musimy mieszkać w najlepszej lokalizacji, nie musimy mieć pod nosem wszystkich niezbędnych instytucji, ale chcemy się czuć bezpiecznie. Deweloperzy już dawno zaczęli kłaść nacisk na ten właśnie aspekt i wiele wybudowanych w ostatnich dziesięciu latach osiedli w Polsce charakteryzuje się chęcią dbania o komfort lokatorów.

Nikogo nie dziwi więc ogrodzenie wokół pięknego osiedla z bramkami, które otworzyć można znając specjalny kod. Przechadzający się ochroniarze także na stałe weszli do krajobrazu wielu osiedli, a kamery czy wideodomofony pozwalające lepiej kontrolować gości to praktycznie standardowe wyposażenie. Oczywiście nawet na takich osiedlach dochodzi do kradzieży czy włamań, ale jeśli powyższe zabezpieczenia, mają poprawić komfort o 1%, to Polacy chętnie się na nie decydują.

Zobacz: Metraże nowo powstających mieszkań

Luksus i prestiż

Przez lata posiadanie mieszkania na takim ogrodzonym osiedlu uważane było za przejaw prestiżu. Własne miejsce parkingowe, portier wesoło witający nas przy wejściu do windy były i nadal są wyznacznikiem sukcesu. Od lat też trwają spory czy jest to potrzebne (kupno mieszkania na osiedlu z takimi udogodnieniami jest przecież droższe), czy bywa przejawem czystego snobizmu.

Zdania są podzielone, ale faktem jest, że bardzo trudno byłoby deweloperowi sprzedać mieszkania na osiedlu bez tych wszystkich funkcji. Osiedle ogrodzone to często własny trawnik, mini-park, ścieżki do biegania czy jazdy rowerem, a nierzadko także własny akwen. To wszystko składa się na poczucie posiadania niedostępnego dla większości mieszkańców czegoś ekstra.

Wspólnota i relacje

W teorii osiedle zamknięte powinno sprzyjać nawiązywaniu relacji z najbliższymi sąsiadami ze względu na jego specyfikę. Ogrodzone osiedle to mniej swobodny przepływ gości z zewnątrz i mniej przypadkowych ludzi na terenie osiedla, zajmujących na przykład zielone części wspólne w okresie letnim. Poczucie wspólnoty też powinno być głębsze i być niejako plusem takiego rozwiązania, ale w praktyce różnie z tym bywa. Głównym zarzutem przeciwników takich osiedli, ale i niekiedy samych mieszkańców jest odcięcie się od reszty społeczeństwa płotem czy żelaznym ogrodzeniem, co wzmaga także często poczucie wyalienowania.

Zobacz: Kupno mieszkania z pośrednikiem – wady i zalety

Pojawia się tutaj także aspekt finansowy. Jeśli utrzymywanie czystości czy jakiekolwiek prace renowacyjne są pokrywane z pieniędzy lokatorów, to część z nich może mieć opory, aby na przykład na osiedlowym boisku w piłkę grały dzieci z innej dzielnicy. W teorii wydaje się to czystą abstrakcją, ale życie wielokrotnie zaskakuje.

To, co kiedyś było dla wybranych, dziś staje się dostępne dla wszystkich. Społeczeństwo jest coraz bogatsze, może pozwolić sobie na zakup mieszkania na osiedlu o wyższym standardzie i na nikim wrażenia nie robi już takie jego wyposażenie, o którym pisaliśmy wcześniej. Dlatego coraz częściej można zobaczyć nowe – również ekskluzywne – osiedla z wszystkimi dostępnymi obecnie udogodnieniami, ale pozbawione płotów, ogrodzeń i prywatnej zielonej przestrzeni. Jedną z takich powstających w Gdańsku inwestycji jest osiedle IDEA, którego wykonawca zrezygnował z oddzielania mieszkańców od reszty społeczeństwa i postanowił wkomponować swoje pomysły w tętniącą tkankę miejską.

Powrót do korzeni?

Można się sprzeczać, który wariant jest lepszy. Opinie będą podzielone, na końcu i tak wszystko zależy od prywatnych preferencji. Jedni wciąż będą sobie cenić poczucie własności, drudzy nie będą mieli oporów przed dzieleniem się nią z innymi. Szukający luksusu także będą musieli zwrócić wzrok w stronę zupełnie nowych rozwiązań, bo czasy, gdy decydowała o tym bramka na kod bezpowrotnie minęły. Czas pokaże, czy powstanie więcej nieogrodzonych osiedli, czy skończy się na jednorazowych odstępstwach od przyjętych norm.

 

Share This