Nieuczciwi wynajmujący oraz biura nieruchomości jako znak czasów w odpowiedzi na boom na rynku nieruchomości

W ostatnim czasie otrzymujemy wiele niepokojących znaków z rynku nieruchomości jeśli chodzi o nieuczciwych najemców, często niestety wspieranych przez równie nieuczciwe biura nieruchomości. Mowa tu nie tylko o zwrocie kaucji, ale w relacjach wynajmujący / najemca, gdzie granice są przekraczane w tak poważny sposób, że dochodzi nawet do prób zastraszenia i to przy agentach biur nieruchomości.

Zanim wynajmiesz nieruchomość

Wynajem nieruchomości to często nie łatwa sprawa, zwłaszcza w dużych miastach, gdzie ceny poszybowały do astronomicznych, a i nawet absurdalnych. Poszukiwania nieruchomości na wynajem to wreszcie nie tylko cena, to także lokalizacja, sąsiedzi, bliskość szkół, centrów, miejsc parkingowych itd. Można w nieskończoność wymieniać iloma czynnikami się kierujemy, ale jest jeden najważniejszy, który bardzo często pomijamy – to sprawdzenie biura nieruchomości oraz właścicieli nieruchomości.

Poniżej kilka prostych kroków jak przestrzec się na wstępie przed nieprofesjonalnymi biurami oraz nieuczciwymi wynajmującymi:

  • sprawdź dokładnie opinie w sieci. Mówimy tutaj o kilku źródłach, Facebook, Google moja firma, Go Work, lokalne portale, itd. Analizuj każdą wzmiankę, jeśli jakaś Ciebie zaniepokoi pytaj od razu agenta lub właściciela, przy 3 opiniach negatywnych, które zostały pozostawione bez odpowiedzi należy podejść bardzo ostrożnie, lub darować sobie współprac
  • zadawaj pytania. Zadawanie odpowiednich pytań to sztuka zwłaszcza w przypadku chęci wykrycia z kim mamy do czynienia, a czasem może być to bardzo trudne. Lista możliwych pytań:
    a) kim jest właściciel i czym się zajmuje
    b) kim był ostatni wynajmujący – chciałbym otrzymać kontakt (oczywiście za jego pozwoleniem) do poprzedniego wynajmującego – to pytanie zwykle od razu weryfikuję historie wynajmu oraz relacji. Jeśli otrzymasz odpowiedź w stylu „nie bo nie”, lub, że „na końcu się kłócili” – po prostu podziękuj i wyjdź.
    c) ile nieruchomości posiada właściciel – to ważne pytanie, z naszego doświadczenia wynika, że im więcej tym niestety gorzej – do tej pory nie wiemy dlaczego osoba posiadająca wiele nieruchomości nie ma nakazu zarejestrowania działalności gospodarczej.
  • poznaj sąsiadów, znajdziesz tam wiele informacji, które zweryfikują piękne słowa właściciela lub biura nieruchomości.

Umowa

Każdą umową powinien sprawdzić prawnik – tak dokładnie każdą. Wiele umów i tak jest nie do obrony w sądach, ale pewne zapisy gdy przeoczycie mogą wiele kosztować. Czasem znajdziecie tam klauzule w stylu „za lekkie naprawy w lokalu” odpowiada najemca co jest oczywiście kompletna bzdurą. Prześlij umowę do prawnika niech ją dokładnie zweryfikuje i powie, czy trzeba coś zmieniać, można podpisywać itd.

Odbiór lokalu

Gdy wszystko już udało się przejść szczęśliwie, możesz odebrać lokal. Co zrobić w pierwszej kolejności? Jeszcze zanim podpiszecie umowę z właścicielem lub biurem, robisz zdjęcia widocznych uszkodzeń. Tak to bardzo ważne, często zdarza się, że nieuczciwy właściciel lub biuro będzie chciało potrącić kwoty z kaucji lub w ogóle jej nie zwrócić. Zdarzały się sytuacje, gdzie właściciel mówił, że np.:
„garnki miały pokrywki”
„lekko uszkodzony skobel od zamrażalnika przy lodówce – trzeba kupić zupełnie nową”

Oczywiście powyższe są jedynie nieuczciwą próbą zatrzymania kaucji.

Dokumentuj każdy niepokojący szczegół, bez względu, czy jest to pękniecie gniazdka – tak za te 6 zł właściciel też potrąci Ci z kaucji. Wszystko pokaż na miejscu i dołącz materiały do umowy jako załącznik.

Opuszczenie lokalu

Najczęściej właśnie w tym momencie, po roku lub kilku latach „świetnej współpracy” stajesz się dla właściciela lub biura nieruchomości już tylko „byłym klientem – byłym płacącym”, który niestety nie unosi się nad powierzchnią ziemi, żyje, dotyka i jeszcze ma prawo używać pralki, zlewozmywaka, rolet, nie wspominając już o tak zatrważającym fakcie jak siadanie na kanapie lub co gorsza na toalecie?!

Pamiętaj, wszelkie usterki wynikające z normatywnego zużycia nie mogą być potrącone z kaucji! Niestety zniszczona po roku używania patelnia słabej jakości to także zużycie normatywne. Podobnie jak blaty, ściany, baterie, kanapy, podłogi czy cokolwiek innego.

Oddanie mieszkania to bardziej emocjonujący moment niż mistrzostwa UEFA, tu spodziewaj się wszystkiego i pamiętaj – to po prostu rozwód, będą faule, czerwone kartki, a nawet krzyki widowni.
Pamiętaj o 2 najważniejszych:

  • Rób zdjęcia – przede wszystkim zdjęcia – wszystkie meble wyjechały z mieszkania – jest posprzątane, a kafle lśnią marmurową nowością? To czas na sesje rodem z Voguea. Weź najlepszy aparat i wykonaj zdjęcia dokumentując fakt jakim jest dbanie o lokal jak o swój własny.
    Tak, tutaj możesz być pewien, że w 90% przypadku dojdzie do próby zatrzymania kaucji na 100 różnych sposobów. Do najśmieszniejszych należą:
    – niewielkie zabrudzenia ścian (wprowadzić i wyprowadzić się jakoś trzeba)
    – uszkodzone mechanizmy rolet – to jest hit, zwykle chodzi o to, że łańcuszek trzeba po prostu spiąć raz jeszcze
    – kamień na bateriach
  • Zbieraj materiał – robi się gorąco? Nagrywaj filmy lub nawet całą rozmowę, bo zbierasz materiały rozwodowe!

Właściciel zużycie normatywne jest w stanie opisać, jako dewastacje lokalu – tak niestety bywa. Do największych nadużyć jednak o jakich mówi nasz czytelnik (który twierdzi, że przy okazji odbioru lokalu był zastraszany w Trójmieście przez właściciela, a „agentka nieruchomości” nie robiła nic, aby temu przeciwdziałać) to ościeżnice. W powyższym przypadku, ekipa robiąca remont, nie zabezpieczyła ich w łazience akrylem więc jak wiadomo od wilgoci spuchły – nigdy nie przyjmujcie tego typu „wycen” i nie podpisujcie protokołu, że się zgadzacie. Pamiętajcie też, że to biuro nieruchomości nie działa po Waszej stronie, bo to nie wy jesteście ich klientem!

Jak mądrze się rozstać?

Przede wszystkim bez emocji, jeśli coś się zniszczyło trudno, trzeba za to zapłacić. Natomiast, jeśli widzisz, że kaucja topnieje niczym lodowce nie z Twojej winy, dziękujesz, prosisz wszystko na maila i wychodzisz mając jednak wszystkie materiały o których wspominaliśmy wcześniej. Następnie wszystko prześlij do prawnika i tyle, tutaj kończy się Twoja rola – musisz uwierzyć w system i pozwolić aby zadziałał.

Mamy nadzieję, że powyższe uchroni Cię przed nieuczciwymi biurami nieruchomości i wynajmującymi.  Jeśli jednak masz problem z powyższym i chcesz porady prawnej napisz do nas na witaj@deweloper24.pl – przekażemy kontakt do prawnika, który wyceni swoje usługi i zajmie się sprawą.

Czym są nieruchomości komercyjne i jak wybrać te opłacalne?

Definicja, obejmująca pojęcie nieruchomości komercyjnych jest czytelna i zrozumiała. Krótko mówiąc, są to nieruchomości, które z założenia mają przynieść właścicielowi wymierne zyski. Jak wygląda rynek nieruchomości komercyjnych w województwie zachodniopomorskim? Co można nabyć w rozsądnej cenie i jak właściwie obliczyć potencjalną stopę zwrotu tej inwestycji? Zachęcamy do lektury.

Rodzaje nieruchomości komercyjnych

Do nieruchomości komercyjnych możemy zaliczyć między innymi biura, hale, pensjonaty, lokale usługowe, działki z przeznaczeniem pod zabudowę czy na przykład galerie handlowe. Z założenia, są to nieruchomości, które pozwalają nam czerpać zyski z ich wynajmu lub samemu prowadzić na ich terenie konkretną działalność gospodarczą.

W województwie zachodniopomorskim dysponujemy szerokim wachlarzem tego typu nieruchomości. Ceny – w zależności od takich czynników jak powierzchnia, przeznaczenie, lokalizacja czy aktualny stan – mogą się natomiast wahać od kilkudziesięciu tysięcy złotych do wielu milionów. Jeśli szukasz nieruchomości komercyjnych, warto zajrzeć na stronę dobryadres.pl i uruchomić wyszukiwarkę. Wprowadź konkretne parametry, określ powierzchnię, pożądaną lokalizację, typ nieruchomości, przedział cenowy, a później w spokoju analizuj wyniki i zobacz, która z wielu ofert najbardziej odpowiada Twoim oczekiwaniom.

Jak ocenić opłacalność inwestycji?

Oczywiście nie ma jednego, w stu procentach pewnego i bezpiecznego sposobu, który zagwarantuje Ci, że konkretna inwestycja okaże się strzałem w przysłowiową „dziesiątkę”. Z pomocą przy ocenie kolejnych propozycji przychodzi jednak matematyka. Przy dokonywaniu wyboru między lokalami przydatne jest wyliczenie tak zwanej rocznej stopy zwrotu, czyli ilorazu rocznego dochodu netto i wartości całej nieruchomości. Działanie to wytłumaczymy na przykładzie.

Wpisaliśmy w wyszukiwarkę na www.dobryadres.pl parametry, które nas interesują i pojawiły się propozycje, które spełniają nasze oczekiwania. Załóżmy, że szukamy możliwości kupna lokalu z przeznaczeniem pod gastronomię, który chcemy później wynająć. Wybór zawęziliśmy do dwóch propozycji, które znajdują się w stolicy województwa zachodniopomorskiego, ścisłym centrum Szczecina:

  • 1) 498 000 złotych (118 metrów kwadratowych)
  • 2) 465 000 złotych (82 metry kwadratowe)

Następnie, przy użyciu tej samej wyszukiwarki, robimy rozeznanie, za ile realnie możemy wynająć taki lokal potencjalnym chętnym. Przyjmijmy, że w pierwszym przypadku będzie to 4600 zł netto miesięcznie (55 200 zł rocznie), w drugim 3900 zł netto miesięcznie (46 800 zł rocznie). Liczenie rocznej stopy zwrotu będzie wyglądało następująco:

  • 1) 55 200 : 498 000 = 11%
  • 2) 46 800 : 465 000 = 10%

Z tego prostego działania wynika, że opcja pierwsza jest nieco korzystniejsza, ponieważ na przestrzeni roku jesteśmy w stanie odzyskać 11% zainwestowanych środków. W drugim przypadku ta wartość jest minimalnie niższa.

Poszukiwania wspierane analizą

Wyliczenie rocznej stopy zwrotu jest oczywiście pomocne, ale nie załatwia wszystkiego. Decyzja o wyborze zakupu konkretnej nieruchomości komercyjnej musi być gruntownie przemyślana i poparta solidną analizą. Najważniejsze jest jednak znalezienie odpowiedniego lokalu, który wpisze się w nasze potrzeby. To bardzo łatwo uczynić właśnie poprzez serwis dobryadres.pl, który skupia oferty nieruchomości komercyjnych zarówno w województwie zachodniopomorskim, jak i pozostałej części Polski.

Winda w bloku: czy jest się czego bać?

Winda w bloku jest bez wątpienia sporym udogodnieniem, ale wiele osób nadal odczuwa niepokój przy jej użytkowaniu. Czy słusznie boimy się tego urządzenia? Otóż statystyki jasno dowodzą, że windy nie stanowią poważnego zagrożenia dla naszego życia i zdrowia, chyba że… zajmujemy się ich konserwacją.

Strach przed korzystaniem z windy łatwo zrozumieć – w końcu mowa o zamkniętym, ciasnym pomieszczeniu na kablu. Niemniej strach ten ma irracjonalne podstawy. Szacuje się, że każdego roku na całym świecie z powodu wind umiera zaledwie 27 osób, ale ponad połowę ofiar tego typu zdarzeń stanowią mechanicy naprawiający urządzenia. W samej tylko Polsce w latach 2010-2016 doszło jedynie do dziecięciu wypadków ze skutkiem śmiertelnym – w pięciu przypadkach ofiarami okazali się nieuważni konserwatorzy. Jak łatwo policzyć, prawdopodobieństwo naszej śmierci z powodu upadku windy wynosi zaledwie 0,00000015 procent. Dużo groźniejsze są… schody. To, że pożegnamy się z życiem w wyniku upadku ze schodów jest aż sześćdziesiąt razy bardziej prawdopodobne niż śmierć z powodu źle działającej windy.

Winda w bloku: na co uważać?

Do najczęstszych przyczyn wypadków z windami należą wspominane już wyżej incydenty przy ich konserwacji oraz wpadnięcia do szybu – do tych ostatnich dochodzi wówczas, gdy za otwartymi drzwiami przystankowymi z jakiegoś powodu nie znajduje się kabina dźwigu. Dokładnie taka sytuacja miała miejsce kilka lat temu w Polkowicach na Dolnym Śląsku. 60-letnia kobieta chciała skorzystać z windy, ale po otworzeniu drzwi nie zauważyła braku kabiny; zrobiła zatem krok do przodu i spadła na dach windy, stojącej dwa piętra niżej. Kobieta na szczęście przeżyła, choć doznała poważnych obrażeń. Sprawa trafiła do Sądu, ale Sąd Okręgowy w Legnicy orzekł, że kobiecie nie należy się zadośćuczynienie za uszczerbek na zdrowiu, gdyż przyczyną wypadku był akt wandalizmu (chuligani wyrwali blokadę, która uniemożliwiała otwarcie drzwi, kiedy na piętrze nie było kabiny). Ponadto zdaniem Sądu poszkodowana była współwinna, gdyż przy wsiadaniu do windy nie zachowała odpowiedniej ostrożności.

Przyczyną bardzo wielu wypadków jest zwykła ludzka nieostrożność. Zdumiewająco wiele osób potyka się przy wsiadaniu do windynajczęściej w sytuacji, gdy kabina zatrzyma się powyżej lub poniżej poziomu, na którym znajduje się przystanek. Co ciekawe, trzy lata temu Sąd Okręgowy w Łodzi orzekł, że jedna ze spółdzielni mieszkaniowych musi zapłacić 20 000 zł zadośćuczynienia oraz 1888,50 zł odszkodowania kobiecie, która podczas wchodzenia do windy przewróciła się właśnie z powodu zapadnięcia się kabiny poniżej poziomu piętra. W trakcie procesu wyszło bowiem na jaw, że w okresie poprzedzającym wypadek winda wielokrotnie źle się zatrzymywała, ale spółdzielnia w żaden sposób nie kontrolowała firmy, której zleciła konserwację dźwigu.

Winda w bloku: wygoda i bezpieczeństwo

Kwestię wind w blokach reguluje rozporządzenie Ministra Infrastruktury z dnia 12 kwietnia 2002 r. w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie. Zgodnie z § 54 ust. 1 dźwig osobowy musi znajdować się w każdym budynku użyteczności publicznej, budynku mieszkalnym wielorodzinnym, budynku zamieszkania zbiorowego niebędącym budynkiem koszarowym oraz każdym innym budynku mającym najwyższą kondygnację z pomieszczeniami przeznaczonymi na pobyt więcej niż 50 osób, w którym różnica poziomów posadzek pomiędzy pierwszą i najwyższą kondygnacją nadziemną, niestanowiącą drugiego poziomu w mieszkaniu dwupoziomowym, przekracza 9,5 m. W windę muszą być też wyposażone wszystkie budynki opieki zdrowotnej i opieki społecznej o dwóch lub więcej kondygnacjach.

Maciej Balcerek z warszawskiej agencji architektonicznej Perfect Space uważa, że winda w bloku znacznie ułatwia życie, szczególnie osobom starszym i niepełnosprawnym: – Nie bez powodu architekci, socjologowie i psycholodzy mówią o „syndromie czwartego piętra”, czyli barierach architektonicznych, utrudniających seniorom i niepełnosprawnym wychodzenie z domu i kontakt ze światem zewnętrznym. W czasach PRL-u na skalę masową budowano właśnie czteropiętrowe bloki, bo zgodnie z ówczesnymi przepisami przy takiej ilości pięter nie trzeba było montować wind. Niestety dziś ich mieszkańcy się zestarzeli i nie mają już sił na ciągłe wchodzenie po schodach, więc często całkowicie rezygnują z wychodzenia na zewnątrz i stają się więźniami swoich mieszkań.

Najciekawsze inwestycje mieszkaniowe w Gdańsku

Rynek deweloperski w Gdańsku ma się znakomicie. Nie trzeba przedstawiać na ten temat żadnych raportów, nie trzeba też prowadzić oficjalnych statystyk i nie trzeba nikogo do tego przekonywać, bo widać to gołym okiem. Największe z trójmiejskiej aglomeracji miasto ma wiele do zaoferowania potencjalnym nowym nabywcom mieszkań, którzy wiążą swoją przyszłość z tym szóstym co do wielkości miastem w Polsce. Praktycznie każda dzielnica może pochwalić się nowymi inwestycjami mieszkaniowymi – takimi, które dopiero powstają i takimi, które niedawno zostały oddane do użytku. Postanowiliśmy przyjrzeć się kilku z nich.

Jedno jest pewne – w najbliższym czasie w Gdańsku mieszkań nie zabraknie. Wiele inwestycji mieszkaniowych zaplanowanych jest ze sporym wyprzedzeniem, a nie można wykluczyć, że rynek deweloperski jeszcze przyspieszy. W czwartym kwartale 2017 roku do użytku ma zostać oddany ostatni etap kompleksu czterech budynków pod nazwą Cztery Oceany.

Projekt od początku zakładał powstanie czterech osiemnastopiętrowych budynków. I choć nie jest to całkiem nowa propozycja, bo pierwsze dwa budynki zostały już oddane do budynku, to mimo wszystko warta jest odnotowania. Pierwszy etap inwestycji został ukończony w roku 2011, w drugim budynku nowi właściciele mogli wprowadzić się do swoich mieszkań w roku 2014. Pierwszy kwartał 2017 roku to zakończenie budowy trzeciego budynku, a w czwartym kwartale planowane jest ukończenie całego projektu. Inwestycja na Przymorzu od początku cieszyła się powodzeniem i trudno się dziwić. Bliskość morza, bezpośrednie sąsiedztwo parku Reagana, dogodny dojazd do centrum – to tylko niektóre z plusów posiadania mieszkania przy ulicy Obrońców Wybrzeża.

Sporo dzieje się też w sąsiedniej Oliwie. Na uwagę zasługuje tutaj szczególnie Harmonia Oliwska autorstwa gdańskiego dewelopera Inpro. Osiedle składać się będzie z budynków sześcio- i ośmiokondygnacyjnych. Inwestycja zlokalizowana w bezpośrednim sąsiedztwie Parku Oliwskiego i małej odległości od Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego. Spragnieni morza też nie stoją na straconej pozycji, bowiem na plażę w Jelitkowie będzie można bardzo łatwo dotrzeć. Harmonia Oliwska składać się będzie z czterech etapów: Cytra, Rotta, Tercja i Kwarta. Pierwszy etap jest już w budowie. Całość ma zakończyć się w okolicach 2020 roku.

Gęsto na Zaspie, gęsto w centrum

Jeszcze bardziej spragnieni morza i plaży mieszkańcy Gdańska mogą zwrócić uwagę na propozycję warszawskiego dewelopera Robyg i jego inwestycję Mila Baltica zlokalizowaną przy ulicy Bolesława Chrobrego na Zaspie. Mieszkanie w tej dzielnicy zawsze jest dobrym pomysłem. Doskonale skomunikowana i zurbanizowana wciąż zyskuje na popularności, ale jak widać znajdzie się tam miejsce również dla kameralnej inwestycji. Mila Baltica to ogrodzone osiedle składające się z czteropiętrowych budynków, które wyglądem będzie nieco odbiegać od trendów budowlanych panujących w tej akurat dzielnicy, ale może wyjść jej to tylko na dobre.

Deweloperzy upodobali sobie tę dzielnicę, ale trudno im się dziwić. Doskonale skomunikowana z resztą miasta, mała odległość od Sopotu czy centrum Gdańska, z bardzo dobrze rozbudowaną infrastrukturą handlową i usługową, o bliskości morza czy terenów zielonych nie wspominając. Zaspa się zagęszcza, a mieszkańcy, którzy chcieliby osiąść w tej dzielnicy na stałe naprawdę mają w czym wybierać.

Ale prawdziwy rozkwit przeżywa ponownie centrum Gdańska. Jeśli wziąć pod uwagę inwestycje oddane do użytku w ostatnim czasie i te dopiero powstające, to doliczymy się oszałamiającej mimo wszystko liczby ponad dwóch tysięcy mieszkań. Wystarczy wymienić najbardziej elektryzującą mieszkańców śródmieścia i nie tylko inwestycję Granaria, która powstanie na Wyspie Spichrzów. Budowa rozpoczęła się w 2017 roku i potrwa do 2023, ale pierwsi lokatorzy wprowadzą się oczywiście wcześniej. Pierwszy etap zakłada powstanie stu mieszkań z widokiem na Motławę. Prestiżowa lokalizacja w miejscu z bogatą historią musi działać na wyobraźnię. Wykonawca zagwarantował dopasowanie nowych budynków w historyczną architekturę.

Ale Granaria to nie jedyna inwestycja na Wyspie Spichrzów. Swój pomysł na zagospodarowanie tej przestrzeni ma także deweloper Dekpol. Nowa Motława, bo tak nazywa się propozycja tego dewelopera, to siedmio- i ośmiokondygnacyjne budynki mieszkalne. Łącznie do dyspozycji oddanych zostanie 299 lokali. O zaletach mieszkania w takim miejscu nie trzeba nikogo przekonywać. Historyczne centrum miasta ma do zaoferowania wiele, jeśli chodzi m.in. o rozrywkę i wydarzenia kulturalne.

Zdjęcia: Wikipedia

Wymarzone mieszkanie – od czego zacząć poszukiwania?

Nie da się ukryć, że zakup pierwszego, własnego i wymarzonego mieszkania jest jednym z najważniejszych wydarzeń w życiu każdego człowieka. Gdybyśmy na siłę chcieli utworzyć hierarchę takich wydarzeń, decyzja o zakupie byłaby tylko półkę niżej od narodzin dziecka czy zawarcia małżeństwa. W bardzo wielu przypadkach jest to decyzja jedna na całe życie, która dodatkowo w znacznym stopniu definiuje naszą przyszłość.

Osoby, które chcą przenieść się we własne cztery kąty na rynek deweloperski w Polsce narzekać nie mogą. Boom budowlany wciąż trwa, a jeśli jest on mniejszy niż w latach poprzednich, to nadal trudno zgodzić się ze stwierdzeniem, że rynek nieruchomości przeżywa jakiś kryzys. Widać to oczywiście szczególnie w największych miastach w Polsce – deweloperzy wciąż wychodzą mieszkańcom naprzeciw, oferując coraz to nowe inwestycje mieszkaniowe w przeróżnych lokalizacjach. Budowa nowych osiedli w mniejszych miastach też nie należy już do rzadkości. Rynek pierwotny kwitnie, ale rynek wtórny wciąż cieszy się sporą popularnością.

Taka sytuacja wcale nie musi ułatwiać nam zadania w podjęciu decyzji o zakupie wymarzonego M. W teorii wszystko wydaje się być proste. Podjęcie decyzji, ubieganie się o kredyt w banku, wybór lokalizacji, w końcu podpisanie dokumentów i odbiór kluczy. Proste? Nie do końca. Na samym początku warto zwrócić uwagę na ceny mieszkań, które nas interesują, a właściwie na środki, jakimi będziemy dysponować przy wyborze mieszkania. Zakładając, że nie mamy zbyt wielu oszczędności, koniecznym będzie zaciągnięcie w banku kredytu hipotecznego. Wtedy będziemy wiedzieć, na czym stoimy i w jakich przedziałach cenowych możemy zacząć wyszukiwanie wymarzonego lokum. Oszczędzimy sobie w ten sposób zauroczenia ofertą najzwyczajniej w świecie przekraczającą nasze możliwości finansowe, co spowoduje niepotrzebny smutek.

Starsze nie znaczy gorsze 

Druga bardzo ważna decyzja to wybór pomiędzy rynkiem pierwotnym a wtórnym. Większość kredytobiorców decydujących się na własne wymarzone mieszkanie skłania się ku opcji zakupu swoich czterech ścian na rynku pierwotnym. Nie ma się czemu dziwić. Ofert deweloperów jest naprawdę sporo. Poza tym ważną rolę odgrywa tu planowanie przyszłości. Jeśli już wiążemy się dość silną umową z bankiem i wykładamy tak duże pieniądze na zakup mieszkania, bardziej rozsądnym wydaje się zakup mieszkania z rynku pierwotnego. Takie mieszkanie bardzo często można w późniejszym czasie łatwiej sprzedać lub wynająć.

Ale jeśli nie kupujemy mieszkania na pokaz i nie chcemy zaciągać w banku kredytu na granicy finansowych możliwości, warto rozejrzeć się za ofertami na rynku wtórnym, który niekiedy posiada równie atrakcyjne oferty, a zdarzają się także prawdziwe perełki. Ceny bywają o wiele niższe, co automatycznie obniża także ratę naszego kredytu, ale przede wszystkim przewagą nad rynkiem pierwotnym może być tu lokalizacja. Centra miast – tych wielkich, jak i tych mniejszych – są już w dużym stopniu zabudowane i ciężko deweloperom o nową inwestycję z dogodnym dojazdem do najbardziej potrzebnych miejsc czy instytucji. Rozwiązaniem na te problemy może być właśnie poszukiwanie mieszkania w starszych kamienicach czy blokach.

Tak daleko, a tak blisko

Warto zastanowić się nad tym z jeszcze jednego powodu – mieszkanie używane, nawet wymagające remontu, może w ostatecznym rozrachunku wynieść nas mniej niż zakup mieszkania z rynku pierwotnego. Lokalizacja, o której już wspomnieliśmy to naszym zdaniem druga najważniejsza rzecz do uwzględnienia przy podejmowaniu decyzji o zakupie własnego kąta. Dobrze jest zrobić sobie rachunek strat i zysków, jakie niesie za sobą mieszkanie bliżej centrum miasta lub na jego obrzeżach.

Mieszkanie w centrum czy jego bezpośrednim sąsiedztwie to na pewno spora oszczędność czasu. O ile nie pracujemy w innym mieście, mamy więcej możliwości dojazdu do niej, a dzięki temu więcej czasu dla siebie. Tyczy się to oczywiście nie tylko pracy. Ale w ostatnich latach deweloperzy nie mają też problemów ze znalezieniem najemców w oferowanych inwestycjach poza miastem, w tak zwanych sypialniach. Ta opcja ma również szereg zalet. Jedną z nich jest właśnie możliwość odpoczynku od całego miejskiego zgiełku i bardziej efektywnego relaksu. Możliwości jest naprawdę dużo. Kupno mieszkania jest procesem długotrwałym, wymagającym przemyślanych decyzji i wzięcia na siebie sporej odpowiedzialności. Warto na początku zastanowić się, czego tak naprawdę chcemy i na co zwracamy w życiu największą uwagę.