Winda w bloku: czy jest się czego bać?
5 (100%) 1 vote[s]

Winda w bloku jest bez wątpienia sporym udogodnieniem, ale wiele osób nadal odczuwa niepokój przy jej użytkowaniu. Czy słusznie boimy się tego urządzenia? Otóż statystyki jasno dowodzą, że windy nie stanowią poważnego zagrożenia dla naszego życia i zdrowia, chyba że… zajmujemy się ich konserwacją.

Strach przed korzystaniem z windy łatwo zrozumieć – w końcu mowa o zamkniętym, ciasnym pomieszczeniu na kablu. Niemniej strach ten ma irracjonalne podstawy. Szacuje się, że każdego roku na całym świecie z powodu wind umiera zaledwie 27 osób, ale ponad połowę ofiar tego typu zdarzeń stanowią mechanicy naprawiający urządzenia. W samej tylko Polsce w latach 2010-2016 doszło jedynie do dziecięciu wypadków ze skutkiem śmiertelnym – w pięciu przypadkach ofiarami okazali się nieuważni konserwatorzy. Jak łatwo policzyć, prawdopodobieństwo naszej śmierci z powodu upadku windy wynosi zaledwie 0,00000015 procent. Dużo groźniejsze są… schody. To, że pożegnamy się z życiem w wyniku upadku ze schodów jest aż sześćdziesiąt razy bardziej prawdopodobne niż śmierć z powodu źle działającej windy.

Winda w bloku: na co uważać?

Do najczęstszych przyczyn wypadków z windami należą wspominane już wyżej incydenty przy ich konserwacji oraz wpadnięcia do szybu – do tych ostatnich dochodzi wówczas, gdy za otwartymi drzwiami przystankowymi z jakiegoś powodu nie znajduje się kabina dźwigu. Dokładnie taka sytuacja miała miejsce kilka lat temu w Polkowicach na Dolnym Śląsku. 60-letnia kobieta chciała skorzystać z windy, ale po otworzeniu drzwi nie zauważyła braku kabiny; zrobiła zatem krok do przodu i spadła na dach windy, stojącej dwa piętra niżej. Kobieta na szczęście przeżyła, choć doznała poważnych obrażeń. Sprawa trafiła do Sądu, ale Sąd Okręgowy w Legnicy orzekł, że kobiecie nie należy się zadośćuczynienie za uszczerbek na zdrowiu, gdyż przyczyną wypadku był akt wandalizmu (chuligani wyrwali blokadę, która uniemożliwiała otwarcie drzwi, kiedy na piętrze nie było kabiny). Ponadto zdaniem Sądu poszkodowana była współwinna, gdyż przy wsiadaniu do windy nie zachowała odpowiedniej ostrożności.

Przyczyną bardzo wielu wypadków jest zwykła ludzka nieostrożność. Zdumiewająco wiele osób potyka się przy wsiadaniu do windynajczęściej w sytuacji, gdy kabina zatrzyma się powyżej lub poniżej poziomu, na którym znajduje się przystanek. Co ciekawe, trzy lata temu Sąd Okręgowy w Łodzi orzekł, że jedna ze spółdzielni mieszkaniowych musi zapłacić 20 000 zł zadośćuczynienia oraz 1888,50 zł odszkodowania kobiecie, która podczas wchodzenia do windy przewróciła się właśnie z powodu zapadnięcia się kabiny poniżej poziomu piętra. W trakcie procesu wyszło bowiem na jaw, że w okresie poprzedzającym wypadek winda wielokrotnie źle się zatrzymywała, ale spółdzielnia w żaden sposób nie kontrolowała firmy, której zleciła konserwację dźwigu.

Winda w bloku: wygoda i bezpieczeństwo

Kwestię wind w blokach reguluje rozporządzenie Ministra Infrastruktury z dnia 12 kwietnia 2002 r. w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie. Zgodnie z § 54 ust. 1 dźwig osobowy musi znajdować się w każdym budynku użyteczności publicznej, budynku mieszkalnym wielorodzinnym, budynku zamieszkania zbiorowego niebędącym budynkiem koszarowym oraz każdym innym budynku mającym najwyższą kondygnację z pomieszczeniami przeznaczonymi na pobyt więcej niż 50 osób, w którym różnica poziomów posadzek pomiędzy pierwszą i najwyższą kondygnacją nadziemną, niestanowiącą drugiego poziomu w mieszkaniu dwupoziomowym, przekracza 9,5 m. W windę muszą być też wyposażone wszystkie budynki opieki zdrowotnej i opieki społecznej o dwóch lub więcej kondygnacjach.

Maciej Balcerek z warszawskiej agencji architektonicznej Perfect Space uważa, że winda w bloku znacznie ułatwia życie, szczególnie osobom starszym i niepełnosprawnym: – Nie bez powodu architekci, socjologowie i psycholodzy mówią o „syndromie czwartego piętra”, czyli barierach architektonicznych, utrudniających seniorom i niepełnosprawnym wychodzenie z domu i kontakt ze światem zewnętrznym. W czasach PRL-u na skalę masową budowano właśnie czteropiętrowe bloki, bo zgodnie z ówczesnymi przepisami przy takiej ilości pięter nie trzeba było montować wind. Niestety dziś ich mieszkańcy się zestarzeli i nie mają już sił na ciągłe wchodzenie po schodach, więc często całkowicie rezygnują z wychodzenia na zewnątrz i stają się więźniami swoich mieszkań.

Share This